Najpierw ustal, dlaczego koszyk został porzucony

Nie każdy porzucony koszyk oznacza, że klient potrzebuje reklamy. Czasem ktoś został rozproszony. Czasem chciał tylko sprawdzić koszt dostawy. Czasem znalazł tańszą ofertę. A czasem proces zakupu po prostu go zdenerwował.

Jeżeli w sklepie brakuje popularnej metody płatności, dostawa pojawia się dopiero na ostatnim kroku albo strona źle działa na telefonie, remarketing może przypominać o problemie, ale go nie naprawi.

Przykład

Klientka dodaje buty do koszyka za 249 zł. Przy kasie widzi dostawę za 24,99 zł i wychodzi. Reklama tych samych butów może ją sprowadzić z powrotem, ale jeśli warunki są dla niej nadal nieatrakcyjne, koszyk zostanie porzucony drugi raz.

Co remarketing może zrobić dobrze?

Może przypomnieć produkt osobie, która już go zna. To ważne, bo nie zaczynamy rozmowy od zera.

W zależności od konfiguracji danych i kampanii możemy pracować z grupami osób, które odwiedziły stronę, oglądały konkretne produkty, dodały coś do koszyka albo rozpoczęły płatność.

Przekaz też może być inny niż w reklamie do nowej osoby. Nie musisz ponownie tłumaczyć wszystkiego od początku. Możesz przypomnieć produkt, pokazać opinię, rozwiać obiekcję albo podkreślić ważny argument.

Przykład

Osoba oglądała pierścionek, ale nie kupiła. Zamiast kolejnego zdjęcia na białym tle pokazujesz ujęcie na dłoni i informację o możliwości regulacji rozmiaru. Być może właśnie tego zabrakło przy pierwszej wizycie.

Przy większym sklepie bardzo przydają się reklamy katalogowe

Jeśli masz wiele produktów, ręczne przygotowywanie osobnej reklamy dla każdego z nich byłoby męczące. Tu pomaga katalog produktowy.

Meta może wykorzystać dane z katalogu, aby prezentować produkty dopasowane do zainteresowania użytkownika. W praktyce osoba, która oglądała konkretny model, może zobaczyć go ponownie w reklamie albo zobaczyć inne produkty z oferty.

Żeby taki remarketing miał dobre podstawy, potrzebujemy też poprawnych danych o zdarzeniach na stronie. Meta Pixel oraz Conversions API mogą wspierać pomiar zdarzeń i przesyłanie danych potrzebnych do optymalizacji oraz pomiaru kampanii.

Nie chodzi tu jednak o zbieranie jak największej liczby technicznych „gadżetów”. Chodzi o to, żeby system wiedział, co faktycznie wydarzyło się po kliknięciu reklamy.

Czy każdy porzucony koszyk trzeba ratować rabatem?

Nie. I bardzo nie lubię automatycznego podejścia: „nie kupił, dajmy mu 10%”.

Jeśli klient szybko nauczy się, że wystarczy dodać produkt do koszyka i poczekać na rabat, marka sama uczy go odkładania zakupu.

Najpierw przetestowałabym zwykłe przypomnienie, argumenty produktowe, opinię, darmową dostawę w określonych warunkach albo pokazanie produktu z innej perspektywy.

Przykład

Przy droższej biżuterii lepszym argumentem niż kod -10% może być informacja o eleganckim opakowaniu, szybkiej wysyłce i możliwości zwrotu. Klient nie zawsze potrzebuje niższej ceny. Czasem potrzebuje większej pewności.

Jak podchodzę do remarketingu?

Nie traktuję go jako magicznej kampanii, która ma uratować wszystko. Patrzę na cały proces.

  • Czy mamy wystarczająco dużo ruchu, żeby grupa remarketingowa miała sens?
  • Czy zdarzenia na stronie są mierzone poprawnie?
  • Czy reklama odpowiada na realną przeszkodę przed zakupem?
  • Czy nie pokazujemy jej zbyt długo i zbyt często tym samym osobom?
  • Czy sklep nie ma problemu, którego sama reklama nie naprawi?

Remarketing jest szczególnie wartościowy wtedy, gdy uzupełnia dobrze działającą sprzedaż do nowych odbiorców. Jeśli cały sklep ma bardzo mało ruchu, osobna rozbudowana kampania na porzucone koszyki może nie mieć z czego pracować.

Porzucony koszyk nie zawsze potrzebuje rabatu. Często potrzebuje dobrego powodu, żeby klient wrócił i spokojnie dokończył decyzję.

Prowadzisz sklep i chcesz przekazać Meta Ads w moje ręce?

Zobacz, jak wygląda stałe prowadzenie kampanii i czym zajmuję się w ramach współpracy.

Zobacz współpracę Meta Ads